Takie danie przygotował nam nadworny bawarski kucharz amerykańskiego pochodzenia Chris Bangle. Efekt? Smakuje znakomicie, wygląda trochę mniej apetycznie, ale podobno o gustach się nie dyskutuje.
BMW X3 to - jak wynika z nazwy - wóz z napędem na cztery koła, spokrewniony z "trójką" (przyszłą oczywiście), a więc nieco mniejszy od święcącej piąte urodziny X-piątki. W dużej "piątce" można się zadurzyć. Po restylingu, jaki niedawno przeszła, jest na co popatrzeć.
Ale wróćmy do "trójki". Zaskakuje gabarytami - jest troszkę krótsza (o 10 cm) i w Polsce zdecydowanie tańsza (ok. 75 tys. zł) od "piątki". Widząc ją, czułem się tak, jak zakochany w piękności, która co prawda jest już zajęta, ale ma młodszą i wolną siostrę. Co zrobić, kiedy serce nie bije mocniej na jej widok? Żenić się od razu nie muszę, ale poznać... dlaczego nie?
Trzeba tylko przymknąć oczy na mocno udziwnione klosze przednich reflektorów, w których uporczywie odbija się Chris Bangle - gdzie te zniewalająco piękne, uwodzicielskie, a przy tym niepokorne i zmysłowo przymrużone oczy starszej siostry? Trzeba też zaakceptować zbyt masywne kanciaste zderzaki oraz brak tych rozkosznych przetłoczeń na bokach, którymi ujmuje "piątka". Ale jak radził wieszcz - "Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy w głąb".
Tak czy owak nowe X3 wygląda nowocześnie i jak zapewniają spece od marketingu tworzy nową klasę - SAV (Sport Activity Vehicle) - która ma łączyć zwinność kompaktowego BMW z zaletami terenówki. Pojawia się pytanie, po co BMW dwa niewiele różniące się wielkością samochody? W jakim celu powstało X3, które ma identyczny z X5 układ napędowy, większy bagażnik i mimo takich samych silników lepsze osiągi. By znaleźć odpowiedź, trzeba wybiec w przyszłość. X3 i X5 różnią się rozmiarami minimalnie, ale najpewniej za dwa lata pojawi się dużo większy następca X5. Przy mim "trójka" ma wyglądać skromnie niczym drobna Twiggi przy rosłej Jodie Kidd.